Dziennik Bohatera, 20.05.2015

Biegniemy gdzieś w naszych wąskich korytarzach. Każdy ma swój własny. Każdy biegnie do swojego celu i chyba nic nie jest w stanie wytrącić nas z tych torów. Może gdyby to wszystko upadło... Widzimy świat dookoła, widzimy, że coś się dzieje ale nie reagujemy. Nie mamy czasu. Mamy swoje światy. Wiemy, że jest inny świat, że ten tutaj to tylko chwila, ale nic z tym nie robimy. Wolimy zamknąć oczy i gnać. Zatrzymać się, otworzyć oczy jest bardzo trudno.

Dziennik Bohatera, 14.12.2014

Mamy w domu rybki. Głupi to był pomysł, ale już są i pływają w kącie. Od samego początku, mieszkają w naszym akwarium skalary. Są też inne ryby, ale dzisiaj będzie o skalarach. Kiedy je kupiliśmy były młodziutkie i było ich pięć. Minęło trochę czasu, skalary podrosły i dobrały się w pary. Niestety jeden, pewnie najsłabszy został sam, a że skalary póki co działają jak mama natura przykazała, nie stworzyły żadnego nowoczesnego związku. Dwie pary podzieliły akwarium na pół a pechowiec został wygnany w najciemniejszy kąt, skąd nie miał prawa wypływać. Za każdym razem, gdy tylko pojawił się na przejętych wodach zostawał przegoniony. Co ciekawe nigdy nie zauważyłem na jego ciele żadnego uszczerbku, rany czy poobgryzanych płetw. Był po prostu totalnie zastraszony. Koledzy i koleżanki przybierały na masie, on jakby się kurczył. Koszmar trwał kilka miesięcy, w końcu któregoś ranka znalazłem go martwego. Zabił go strach.

Dziennik Bohatera, 10.11.2014.

Choroba bywa jednym ratunkiem, dlatego zamiast "dużo zdrowia" lepiej jest życzyć komuś "wszystkiego najlepszego".

Dziennik Bohatera, 30.10.2014

Dwie rzeczy jakich nauczyłem się od więźniów: Młody chłopak na wolności zostawił żonę i roczną córeczkę, miał do odbycia 8 lat. Twierdził, że to pryszcz. Mówił tak nie dlatego, że mu nie zależy, ale dlatego żeby się nie złamać. Wtedy to osiem lat mogłoby go zabić. Przydałaby się taka filozofia wszystkim. Nieraz ludzie załamują się o wiele mniejszymi problemami. Stary więzień powiedział mi: "żona mi się puszcza, z dziećmi są jaja, ale wiesz co? ja mam wyjebane...". On też mówił tak nie bez powodu. Wiedział, że obecnie jest gdzie jest i nic nie może zmienić. Pogodził się ze swoją sytuacją i nie katuje się myślami, bo i tak nic nie zdziała. Czeka na koniec wyroku, wtedy będzie myślał co zrobić z tym, czy z tamtym.

Dzinnik Bohatera, 04.10.2014

Sunąłem sobie samochodem przez miasto, kiedy ni stąd, ni zowąd wpakowała się przede mnie wielka ciężarówka. Kopciła niemiłosiernie trującym, czarnym dymem. Nie było jak jej wyprzedzić. Brnąłem za nią wyobrażając sobie, jak te toksyczne opary działają na mój organizm. Nagle wpadła mi go głowy myśl: przecież znam jeszcze gorsze rodzaje toksyn, które nas trują: stres, strach, zazdrość, gniew spalają od środka. Założę się, że lepiej byłoby siedzieć wewnątrz rury wydechowej takiej ciężarówki, niż palić się od środka tym cholernym ogniem.

Dziennik Bohatera, 23.10.2014.

Oczy otwierają się pokornym. Pycha jest jak choroba, możemy na nią zapaść niezależnie od nas. Nie mamy wpływu na to gdzie się urodziliśmy, kto nas wychowywał, co się z nami działo, tak jak nie mamy wpływu na to, że czasem łapiemy wirusa. Ale trzeba się z tego leczyć tak, czy tak.